Jak zarabiać na giełdzie?

Zauważmy, że inwestując na giełdzie jesteśmy sami przeciw wszystkim. Rynek sprzysiągł się żeby odebrać nam pieniądze. Wszystko jest przygotowane do tego, żeby kupować drogo (prawa strona spreadu), a sprzedawać taniej (lewa strona spreadu). Do tego od każdej transakcji płacimy prowizję. Dzień jak co dzień na giełdzie: chcesz coś zrobić to płać, a co będzie dalej to twoja sprawa.

Mimo pozornie nieograniczonych możliwości (ponad 300 spółek w notowaniach ciągłych), tak naprawdę jesteśmy cały czas związani stanem posiadania w portfelu. Oczywiście, gdybyśmy mieli nieograniczoną gotówkę i nieskończony czas, na pewno zarobilibyśmy dużo pieniędzy. Rzeczywistość jest jednak taka, że wykorzystać okazję kupna można tylko mając gotówkę, natomiast aby zarobić na wzrostach cen akcji tej czy innej spółki potrzeba je w odpowiedniej chwili sprzedać, czyli po prostu je mieć kupione wcześniej, gdy były tańsze. Zawsze jesteśmy skrępowani tym co akurat mamy i jeśli rynek rusza się niekorzystnie (a najczęściej trendy obejmują cały rynek lub jego znaczną część), to niezależnie od naszych ruchów będziemy ponosić straty.

Jak zatem zarabiać na giełdzie, mając już sporo wiedzy z różnych źródeł oraz trochę doświadczenia nabytego podczas obserwacji kursów, a może nawet zawierania transakcji? Przede wszystkim należy wybrać strategię. Giełda ma dla nas dwie skrajne oferty: grania krótkoterminowego (day trading, swing trading) oraz inwestowania długoterminowego (value investing, growth investing). To co pośrodku zwykle nie działa. Równie zabójcza jest płynna zmiana strategii w trakcie. Potrzebna jest żelazna konsekwencja w działaniu oraz oczywiście zdrowe założenia, których będziemy się potem trzymać.

Inwestowanie długoterminowe wydaje się wygodne, gdyż zwalnia z obowiązku ślęczenia przy notowaniach. Przecież to kapitał ma dla nas pracować, a zainwestowany w odpowiednie spółki powinien przynieść nam w długim terminie zwrot większy niż bezpieczniejsze instrumenty – o ile akceptujemy ryzyko związane z tą klasą. Mamy wtedy czas dla siebie, a niepotrzebne nam pieniądze stopniowo się pomnażają. Odrobione lekcje z analizy fundamentalnej oraz dywersyfikacji pozwalają uniknąć przykrych niespodzianek, chociaż zaskoczenie zawsze może się zdarzyć – ma to do siebie, że nikt się go nie spodziewa. Na giełdzie nie ma żadnej gwarancji, a jedyne co jest pewne to prowizje.

Jednocześnie codziennie trwa handel i non stop zdarzają się szanse zarobku (i straty), więc chcąc poświęcić inwestowaniu cały swój czas w ciągu dnia, możemy zdecydować się na granie. Ta strategia w ogóle nie zajmuje się wartością spółek, ich planami ani branżami. To czysta gra polegająca na wskakiwaniu na fale wznoszących cen i wyskakiwaniu trochę wyżej. Nierzadko się też spada. Trzeba jednak cały czas wykonywać operacje kupna i sprzedaży. Prowizje są o połowę niższe, ale makler i tak swoje zarobi. A my, jeśli wyspecjalizujemy się w day trading, możemy odnosić sukcesy. Pamiętajmy jednak, że jest to praca, w której podstawowym narzędziem jest analiza techniczna.

Jeśli wiemy, która strategia jest nam bliższa, powinniśmy ukierunkować swoje działania i konsekwentnie rozwijać się w wybranej dziedzinie. Giełda codziennie oferuje możliwości zarobku, ale również codziennie odbiera pieniądze słabym, nieprzygotowanym, nerwowym i nadaktywnym. Pamiętajmy – naszym największym wrogiem jesteśmy my sami i nasze słabości: chciwość i strach, które popychają nas do strat: kup drogo, sprzedaj tanio.

I jeszcze jedna uwaga. Giełda nie jest dla każdego. Żeby trwale zarabiać, oprócz silnych nerwów potrzebny jest talent, a nie każdy go ma. W istocie, niewiele osób może się pochwalić solidnymi długofalowymi wynikami. Podczas hossy wszystko rośnie, więc każdy „zarabia”, potem podczas bessy wszystko spada. W długiej perspektywie większość inwestorów traci pieniądze. Grając pamiętajmy, że naszymi przeciwnikami są rekiny giełdowe z całego świata, wyszkoleni zawodowcy z wieloletnią praktyką, pracujący codziennie w instytucjach pod okiem najlepszych finansistów. Natomiast inwestując długoterminowo pozornie nie mamy przeciwników, ale potrzebujemy sprzymierzeńców: wzrostu gospodarczego, globalizacji, korzystnych regulacji prawnych i podatkowych, dobrej polityki banków centralnych, skutecznych pracowników zatrudnionych w posiadanych przez nas spółkach, oraz uczciwych współwłaścicieli, z którymi anonimowo wiążemy swój los. Chyba jasne, jak trudno jest dobrze trafić.

Print Friendly, PDF & Email