Co wiemy o satelitach Starlink
Inne

Co wiemy o satelitach Starlink

Patrząc nocą w niebo, coraz częściej można dostrzec coś, co jeszcze dekadę temu wzbudziłoby sensację – rząd jasnych punktów przesuwających się równym szykiem. Nie są to ani meteory, ani drony, ani UFO, chociaż z daleka mogą tak wyglądać. To satelity Starlink, część jednego z najbardziej ambitnych projektów ostatnich lat, który ma zmienić sposób, w jaki korzystamy z internetu, a przy okazji trochę zamieszać na niebie. Wciąż krąży wokół nich wiele pytań, nieporozumień i kontrowersji, dlatego warto przyjrzeć się tematowi z bliska i odpowiedzieć sobie: co właściwie wiemy o tych satelitach? Jak działają, po co powstały i czy faktycznie wszyscy ich potrzebujemy?
Co wiemy o satelitach Starlink
Co wiemy o satelitach Starlink

Internet z kosmosu – czyli co to są Starlinki

Zacznijmy od podstaw. Co to są Starlinki? To nic innego jak konstelacja tysięcy niewielkich satelitów, rozmieszczonych na niskiej orbicie okołoziemskiej, których zadaniem jest dostarczanie szybkiego internetu nawet w najbardziej odległe i trudno dostępne miejsca na Ziemi. Pomysłodawcą projektu jest firma SpaceX, założona przez Elona Muska, i choć plan może się wydawać futurystyczny, to w dużej części już działa. Satelity łączą się z antenami naziemnymi, które przekazują sygnał do użytkowników w domach, pojazdach, na statkach, a nawet w samolotach.

W odróżnieniu od tradycyjnego internetu satelitarnego, który korzystał z kilku dużych satelitów na wysokich orbitach, Starlink wykorzystuje wiele małych satelitów znajdujących się znacznie bliżej Ziemi. Dzięki temu opóźnienia w przesyle danych są dużo mniejsze, a jakość połączenia znacznie wyższa. Technicznie, prawdziwa rewolucja. Praktycznie, rozwiązanie dla tych, którzy nie mają dostępu do światłowodu, kablówki czy sieci komórkowej o sensownej prędkości.

Czytaj  Ski Jumps - najlepsza gra sportowa o skokach narciarciarskich w przeglądarce

Czy da się zobaczyć Starlink na niebie?

Jednym z pytań, które zadaje sobie wiele osób, jest: czy można je dostrzec gołym okiem? Odpowiedź brzmi: tak, ale nie zawsze. Najłatwiej zobaczyć je tuż po ich wystrzeleniu, gdy lecą w równym szyku, wtedy wyglądają jak świetlisty pociąg przesuwający się po nocnym niebie. Taki widok może naprawdę zaskoczyć, szczególnie tych, którzy nie słyszeli o projekcie bo wygląda to, jakby ktoś zbudował kosmiczny sznur lampek na choince i wypuścił go nad ziemią.

Z czasem, gdy satelity osiągają swoją docelową orbitę, stają się mniej widoczne. Są też wyposażone w specjalne osłony przeciwsłoneczne, które mają ograniczać odbijanie światła, co było jednym z głównych zarzutów środowisk astronomicznych, bo rzeczywiście, jasne punkty przemykające po niebie potrafią zakłócić obserwacje naukowe. Czy to znaczy, że Starlink przeszkadza w badaniach astronomicznych? Czasem tak. Czy da się coś z tym zrobić? Firma SpaceX deklaruje, że pracuje nad rozwiązaniami, które zminimalizują ten wpływ i faktycznie niektóre nowe generacje satelitów są już mniej uciążliwe.

Jak działa Starlink w praktyce – czy to się opłaca?

Kiedy mówimy o nowych technologiach, zawsze pada pytanie: ile to kosztuje i czy się opłaca? Starlink nie jest wyjątkiem. W Polsce  jak i w wielu innych krajach usługa wymaga zakupu specjalnego terminala (czyli zestawu anteny z odbiornikiem), a potem opłaty miesięcznej za dostęp do internetu. Koszt? W przybliżeniu kilka tysięcy złotych za sprzęt i około 250–300 zł miesięcznie za usługę. Czy to dużo? Dla osób mieszkających w miastach tak. Ale dla tych, którzy mieszkają „na końcu świata”, gdzie nie ma żadnych kabli, a LTE ledwo działa to jak wygrana na loterii.

Starlink sprawdza się świetnie tam, gdzie wcześniej nie było żadnej sensownej opcji. Rolnicy, leśnicy, właściciele domków w górach czy nad jeziorami to osoby, które naprawdę zyskują na tym rozwiązaniu. Co ważne nie tylko prędkość internetu jest dobra (nawet kilkaset megabitów na sekundę), ale też stabilność połączenia, co czyni go idealnym narzędziem do pracy zdalnej, wideokonferencji, nauki online czy oglądania filmów bez zacinania się co kilka minut.

Czytaj  Awaria samochodu na autostradzie – jak się zachować?

Czy potrzebujemy tak wielu satelitów nad głową?

Na orbicie docelowo może być nawet 40 tysięcy starlinków. To robi wrażenie, ale też budzi pytania – czy nie za dużo? Czy nie stworzy to problemów z zaśmieceniem kosmosu? Czy inne satelity, te naukowe, meteorologiczne, wojskowe będą miały gdzie się zmieścić? To nie są pytania przesadzone. Eksperci od ruchu orbitalnego już teraz alarmują, że przestrzeń wokół Ziemi zaczyna być zatłoczona, a każde kolejne wyniesienie satelitów zwiększa ryzyko kolizji.

SpaceX zapewnia, że Starlinki są wyposażone w systemy automatycznego unikania kolizji i że mogą zostać sprowadzone z orbity, gdy przestaną działać. Ale tu pojawia się kwestia zaufania, czy te systemy zawsze zadziałają? Czy każdy zużyty satelita rzeczywiście zostanie odpowiednio zdeorbitowany? Czas pokaże. Ale jedno jest pewne, nigdy wcześniej ludzkość nie umieściła tak wielu obiektów technicznych na orbicie w tak krótkim czasie. To nowa epoka i nowa odpowiedzialność.

Co dalej? Starlink na wojnie, w edukacji i… w samolotach

Satelity Starlink zyskały ogromne znaczenie w kontekście sytuacji kryzysowych. Jednym z głośniejszych przykładów było ich wykorzystanie na terenach objętych wojną gdy klasyczne sieci przestały działać, Starlink pozwolił utrzymać komunikację, przesyłać informacje, a nawet nadawać transmisje na żywo. To pokazało, że system ten może być czymś więcej niż tylko technologiczną ciekawostką może być realnym narzędziem ratowania życia.

Ale Starlink znajduje też zastosowanie w mniej dramatycznych warunkach. Już teraz są prowadzone testy internetu w samolotach i statkach, a także w szkołach położonych z dala od większych aglomeracji. Wyobraź sobie uczniów w górskiej wiosce, którzy nagle mogą mieć takie same możliwości edukacyjne jak dzieci z Warszawy czy Poznania. To robi różnicę. I pokazuje, że dostęp do internetu a tym samym do wiedzy, nie musi już zależeć od tego, gdzie się urodziliśmy.

Czytaj  Tu spędzisz niezapomniany czas nad morzem. Odwiedź aparthotel Baltic Spa

Z każdą kolejną serią satelitów, z każdą nową stacją naziemną, Starlink zbliża się do celu: internetu, który nie zna granic. A to czy tego chcemy, czy nie zmieni świat. Może jeszcze nie dziś, może nie jutro, ale z pewnością w niedalekiej przyszłości, bo coś, co jeszcze niedawno wydawało się science fiction, dziś możemy zobaczyć z własnego podwórka, patrząc w niebo.

Polecane wpisy
Co to jest centrum danych?

Gdy użytkownik otwiera stronę internetową, wysyła wiadomość lub uruchamia aplikację chmurową, wchodzi w interakcję z serwerami zdalnymi. Serwery te przetwarzają Czytaj dalej

Profesjonalne SEO – klucz do sukcesu Twojego biznesu online
Profesjonalne SEO – klucz do sukcesu Twojego biznesu online

Profesjonalne SEO – klucz do sukcesu Twojego biznesu online W dzisiejszym świecie, gdzie niemal każda firma chce zaistnieć w Internecie, Czytaj dalej

Marek "Netbe" Lampart Inżynier informatyki Marek Lampart to doświadczony inżynier informatyki z ponad 25-letnim stażem w zawodzie. Specjalizuje się w systemach Windows i Linux, bezpieczeństwie IT, cyberbezpieczeństwie, administracji serwerami oraz diagnostyce i optymalizacji systemów. Na netbe.pl publikuje praktyczne poradniki, analizy i instrukcje krok po kroku, pomagając administratorom, specjalistom IT oraz zaawansowanym użytkownikom rozwiązywać realne problemy techniczne.