Jak sprawdzić w 15 minut, czy ktoś faktycznie prowadzi Twoje SEO? (bez proszenia o dostępy)
Inne

Jak sprawdzić w 15 minut, czy ktoś faktycznie prowadzi Twoje SEO? (bez proszenia o dostępy)

SEO to nie jest „jedna optymalizacja” ani sztuka robienia ładnych raportów. To proces – co miesiąc coś poprawiasz na konkretnych podstronach, sprawdzasz w danych co zadziałało, i podejmujesz kolejne decyzje. Bez tej pętli łatwo płacić za narrację, bo zawsze da się powiedzieć „trzeba czasu”, nawet jeśli na stronie realnie nic się nie zmienia.

Prawda nie jest w PDF-ie od agencji, tylko w danych od Google. W praktyce w Google Search Console i w GA4. Ten tekst jest po to, żebyś w 15 minut potrafił sprawdzić, czy ktoś naprawdę prowadzi Twoje SEO, czy tylko składa slajdy tak, żebyś nie miał się czego czepić.

SEO bez dostępu do narzędzi – co realnie da się sprawdzić w 15 minut?

Da się sprawdzić zaskakująco dużo, nawet jeśli nie masz dostępu do Search Console i Analytics. Nie interesuje Cię „czy oni mówią mądrze”, tylko czy możesz zweryfikować, że coś było robione i czy to ma związek z tym, co ma Ci dowozić telefony, maile, zapytania.

Najprostszy punkt zaczepienia to nie wykresy i nie „pozycje”. Tylko pytanie, czy praca była wykonana na konkretnych podstronach: ofertach, kategoriach, najważniejszych landingach. Jeżeli rozmowa od razu odpływa w ogólniki („budujemy autorytet”, „Google miesza”, „to proces”), a nie ma konkretu: co zmieniliśmy, gdzie i po co, to zwykle masz do czynienia z narracją, nie z prowadzeniem SEO.

Przeprowadź szybki test – czy po 15 minutach rozmowy masz w notatkach choć kilka rzeczy, które da się sprawdzić na stronie (konkretne podstrony, zmiany w treści, nagłówki, meta tytuły, linkowanie wewnętrzne), i czy wiesz, co jest planem na kolejny miesiąc. Jeśli zostaje tylko wrażenie „oni chyba coś robią”, to właśnie o to chodzi – żebyś nie miał punktu odniesienia.

Czytaj  Jak urządzić łazienkę w domu?

URL-e i wdrożenia – jedyna rzecz, której nie da się zagadać ładnym PDF-em

Największy filtr na ściemę jest banalny: poproś o listę wykonanych działań z podaniem URL-i. Nie „optymalizacja treści”, nie „poprawa struktury”, nie „działania on-site”, tylko: na jakich podstronach pracowali i co konkretnie tam zmienili. To nie jest żadna tajemnica know-how. To jest normalny opis pracy.

Jeśli ktoś faktycznie prowadzi SEO, to takie rzeczy ma pod ręką, bo na tym pracuje: konkretne strony, konkretne poprawki, konkretne priorytety. Jeśli słyszysz, że „nie możemy podać szczegółów”, „to wewnętrzne”, „to za dużo tłumaczenia”, to najczęściej nie chodzi o ochronę metody, tylko o brak materiału, który da się zweryfikować.

W praktyce ta lista URL-i to też najlepszy sposób, żeby połączyć SEO z Twoją ofertą. Bo SEO nie ma sensu, jeśli przerabiane są losowe wpisy, a najważniejsze podstrony ofertowe stoją. Jeżeli chcesz zobaczyć, jak wygląda prowadzenie SEO oparte o takie konkretne wdrożenia i pracę na podstronach (a nie raportowanie), możesz podejrzeć moją stronę, sprawdź pozycjonowanie strony WWW.

I jeszcze jedno: sama lista zadań też może być „ładna”, tylko pusta. Dlatego dopytaj normalnie które z tych zmian miały dać efekt „tu i teraz” (np. CTR i kliknięcia), a które są budowaniem bazy pod wzrost w kolejnych miesiącach. Jeśli nie potrafią tego ułożyć w logiczną kolejność, to zwykle gaszą pożary albo robią działania „żeby były”.

Jak sprawdzić w 15 minut, czy ktoś faktycznie prowadzi Twoje SEO? (bez proszenia o dostępy)
Jak sprawdzić w 15 minut, czy ktoś faktycznie prowadzi Twoje SEO? (bez proszenia o dostępy)

Google Search Console bez logowania – o co poprosić, żeby zobaczyć fakty zamiast narracji?

Nie musisz prosić o dostęp, żeby zobaczyć, czy ktoś w ogóle operuje na danych z Google. Wystarczą proste materiały, które da się wysłać mailem jako screeny i które nie ujawniają żadnych wrażliwych rzeczy. Jeśli ktoś pracuje w oparciu o GSC, to to jest dla niego codzienność, a nie „kłopotliwa prośba klienta”.

Poproś o dwa porównania w GSC z zakładki Skuteczność: okres ostatnie 28 dni vs poprzednie 28 dni, i widok „Strony” + „Zapytania”. To powinno odpowiedzieć na dwa pytania – które URL-e rosną/spadają oraz na jakie hasła faktycznie pojawia się strona. Tu nie chodzi o perfekcyjne wyniki tylko o to, czy w ogóle potrafią przejść z Tobą przez: co widać, co to znaczy, co robimy dalej.

Jeżeli dostajesz tylko screen „wyświetlenia rosną”, a nie ma rozmowy o kliknięciach, CTR i konkretnych stronach, to jest typowa gra pod metrykę, która dobrze wygląda. A jeśli w ogóle nie chcą pokazać nic z GSC i wszystko opiera się na „monitoringu pozycji” albo własnych raportach, to traktuj to jak czerwone światło. Prosisz o dane z Google, a dostajesz prezentację z narracją.

Czytaj  Clipboardy z Nadrukiem: Funkcjonalność, Marketing i Wzmacnianie Marki w Jednym

Wyświetlenia rosną, kliknięcia stoją – jak nie dać sobie wmówić „progresu”?

Wyświetlenia mogą rosnąć „same”, bo Google częściej pokazuje stronę na luźne zapytania albo na dalszych pozycjach (np. 12-25). To dobrze wygląda w raporcie, ale nie musi dowozić nic. Jeśli ktoś mówi „jest progres”, poproś o to samo zdaniem o kliknięciach + CTR + konkretnych URL-ach (ostatnie 28 dni vs poprzednie). Bez tego „progres” jest narracją.

Strony i zapytania – czy rosną te miejsca, które mają dowozić telefony i maile?

W SEO nie chodzi o to, żeby rosło „cokolwiek”. Chodzi o to, żeby rosły podstrony, które sprzedają: oferta/usługi/kategorie/landing. Wybierz 3-5 takich URL-i i zapytaj, czy rosną w kliknięciach oraz na jakie zapytania się wyświetlają. Jeśli odpowiedź brzmi „ogólnie domena rośnie”, to priorytety nie są pilnowane.

CTR i tytuły w Google – mała zmiana, która potrafi odblokować kliknięcia

Jeśli wyświetlenia są, a CTR niski, to często problemem nie jest „SEO”, tylko to, że wynik w Google jest nijaki. Tytuł typu „Usługi – Firma X” i opis bez konkretu robią Cię niewidzialnym. Dobry znak, że ktoś ogarnia to sytuacje w której potrafi wskazać strony z dużą liczbą wyświetleń i słabym CTR oraz ma plan testów na tytułach/opisach/nagłówkach – zamiast gadać, że „trzeba czekać”.

Indeksacja i śmieciowe URL-e – najczęstsza blokada, o której raporty lubią milczeć

SEO potrafi stać nie dlatego, że „Google jest złośliwy”, tylko dlatego, że indeksuje się bałagan – tagi, filtry, parametry, duplikaty URL-i, archiwa. A kluczowe podstrony ofertowe są słabe albo nawet nie mają stabilnego miejsca w indeksie. Prośba do wykonawcy może być bardzo prosta – „pokaż 2–3 przykłady, co zostało uporządkowane w indeksacji i które ważne URL-e były wzmacniane” – jeśli tego nie ma, często nikt tego realnie nie dotyka.

Chaos w strukturze i „gryzienie się” podstron – jak wygląda blokada, gdy Google nie wie, co pokazać?

Jeśli masz kilka stron o tym samym (usługa w dwóch miejscach, do tego wpis blogowy i kategoria), Google raz pokazuje jedną, raz drugą. W efekcie żadna nie rośnie stabilnie, a Ty słyszysz „Google testuje”, tylko że to potrafi trwać miesiącami.

Czytaj  Wycena nieruchomości w Krakowie – jak przeprowadzić ją skutecznie?

Tu nie działa dokładanie „więcej treści”. Działa decyzja: która strona jest główna pod temat (zwykle oferta) i jak reszta treści ma ją wspierać, zamiast się z nią gryźć. Ktoś, kto prowadzi SEO, powinien umieć to nazwać i poukładać, a nie zostawiać „jak wyjdzie”.

Plan na kolejny miesiąc – po czym poznasz, że ktoś prowadzi proces, a nie czeka?

W SEO zawsze musi być ciąg dalszy. Po miesiącu powinieneś wiedzieć: co zrobione, co z tego wynika i co robimy dalej. Bez tego to jest abonament za raport, nie prowadzenie procesu. Najprostsze pytanie, które obnaża większość „współprac” to „Co konkretnie będzie zrobione w kolejnym miesiącu i na jakich URL-ach?”. Nie „kontynuujemy działania”, tylko kilka punktów z podstronami i celem. Jeśli odpowiedź jest mglista, to planu nie ma.

Dobry znak jest też wtedy, gdy ktoś potrafi powiedzieć „SEO blokuje strona”. Słaba oferta, brak sensownej ścieżki kontaktu, chaos w treści, wolne ładowanie, to potrafi zabić efekt. I wtedy plan nie brzmi „napiszemy kolejne wpisy”, tylko „najpierw naprawiamy blokadę, potem dokładamy wzrost”.

Co powinieneś dostawać co miesiąc, żeby to miało sens i dało się to normalnie kontrolować?

Minimum, które powinno wpadać co miesiąc, jest proste: lista realnie wykonanych działań + URL-e, krótko po co to było robione, i co z tego wynika na kolejny miesiąc. Bez opowieści o procesie, bez slajdów o widoczności, tylko konkrety. Które podstrony ruszali (oferty/kategorie/landingi), co poprawili (treść, nagłówki, tytuły w Google, linkowanie wewnętrzne, porządek w indeksacji) i co jest priorytetem dalej. Jeśli tego nie ma, nie masz czego porównać i nie masz jak złapać, czy robota idzie w stronę leadów, czy w stronę ładnego raportu.

Druga rzecz to dane spięte z decyzjami – nie muszą być piękne, mają być użyteczne. W idealnym świecie dostajesz 3-5 zdań typu „te URL-e rosną/spadają, tu CTR leży, tu Google pokazuje blog zamiast oferty, tu indeksują się śmieci, dlatego w kolejnym miesiącu robimy X i Y. Jeśli chcesz sprawdzić współpracę „na chłodno”, weź ostatnie 2-3 miesiące raportów i zobacz, czy z miesiąca na miesiąc widać ciągłość: działania → wnioski → plan. Jeśli widzisz tylko ciągle nowe ogólniki, to nie jest proces, tylko narracja.

Dawid Gicala – Strony Internetowe Kraków, Pozycjonowanie WWW | Sklepy WordPress & WooCommerce | Reklamy Meta ADs – Budżetowe pozycjonowanie dla małych i średnich firm

Polecane wpisy
Google Ads – skuteczne kampanie reklamowe, które przyciągają klientów
Google Ads – skuteczne kampanie reklamowe, które przyciągają klientów

Google Ads to potężne narzędzie reklamowe online, które pozwala reklamodawcom skutecznie docierać do potencjalnych klientów. Dzięki różnorodnym formatom reklam i Czytaj dalej

Komputery panelowe (panele PC). 5 błędów przy wdrażaniu
komputery panelowe

Komputery panelowe, często nazywane po prostu panelami PC, na pierwszy rzut oka wydają się rozwiązaniem oczywistym. Ekran i komputer w Czytaj dalej

Marek "Netbe" Lampart Inżynier informatyki Marek Lampart to doświadczony inżynier informatyki z ponad 25-letnim stażem w zawodzie. Specjalizuje się w systemach Windows i Linux, bezpieczeństwie IT, cyberbezpieczeństwie, administracji serwerami oraz diagnostyce i optymalizacji systemów. Na netbe.pl publikuje praktyczne poradniki, analizy i instrukcje krok po kroku, pomagając administratorom, specjalistom IT oraz zaawansowanym użytkownikom rozwiązywać realne problemy techniczne.