Pracownik obsługujący maszynę w zakładzie produkcyjnym
Inne

Kiedy mały zakład produkcyjny potrzebuje własnego systemu do zarządzania produkcją

W małej firmie produkcyjnej zlecenia długo da się prowadzić na kartkach, w arkuszu kalkulacyjnym i przez telefon. Dopóki produkcja jest niewielka, to wystarcza. Problem pojawia się przy wzroście. Zleceń przybywa, terminy zaczynają się nakładać, a nikt nie ma pewnego obrazu tego, co dzieje się na hali w danej chwili.

Po czym poznać, że firma wyrosła z ręcznego prowadzenia

Sygnałów jest kilka. Zlecenia giną albo dublują się między działami. Nikt nie wie na bieżąco, ile sztuk jest już zrobionych, a ile zostało do wykonania. Handlowiec dzwoni na produkcję, żeby sprawdzić status zamówienia, zamiast spojrzeć w jedno miejsce. Terminy zaczynają się sypać, bo priorytety żyją w głowach pracowników, nie w systemie. Każda nieobecność kluczowej osoby oznacza, że część wiedzy o zleceniach znika razem z nią.

Pracownik obsługujący maszynę w zakładzie produkcyjnym
Pracownik obsługujący maszynę w zakładzie produkcyjnym

Co powinien umieć system do zarządzania produkcją

Dedykowany system porządkuje to w jednym narzędziu. Planuje zlecenia i pokazuje ich kolejność na produkcji. Śledzi postęp na każdym etapie i liczy wykonane sztuki, także przy zamówieniach złożonych z wielu pozycji. Pilnuje terminów i ostrzega, gdy któryś jest zagrożony. Trzyma stany materiałów, więc braki surowca widać wcześniej, zanim zatrzymają linię. Zapisuje historię każdego zlecenia, dzięki czemu łatwo odtworzyć, kto i kiedy wykonał daną pozycję. Przede wszystkim daje jeden podgląd w czasie rzeczywistym, ten sam dla produkcji, handlowca i właściciela.

Nie każdy potrzebuje od razu dużego ERP. Ciężki system bywa droższy i dłuższy we wdrożeniu, niż wynika to z realnych potrzeb małego zakładu, a spora część jego modułów zostaje nieużywana. Rozwiązanie skrojone pod konkretny proces obejmuje dokładnie to, jak firma pracuje na co dzień, i wdraża się szybciej. Zaczyna się zwykle od jednego modułu, który rozwiązuje najbardziej bolący problem, a resztę dokłada się z czasem.

Kiedy zrobić ten krok

Efekt widać w codziennej pracy. Mniej pomyłek przy przepisywaniu danych między arkuszami. Rzadsze telefony w tę i z powrotem, bo status zlecenia widać od razu. Łatwiej dotrzymać terminu, bo zagrożone zlecenie widać wcześniej, zanim klient zadzwoni z pretensją.

Dobrym punktem odniesienia jest wdrożenie u producenta prefabrykatów betonowych, gdzie taki system zastąpił rozproszone arkusze i notatki, a status każdego zlecenia stał się widoczny od ręki. Jak może to wyglądać w praktyce, pokazuje SEVENEDGE na stronie swojego systemu do zarządzania produkcją.

Sygnał do zmiany jest prosty. Jeśli odpowiedź na pytanie „na jakim etapie jest to zlecenie” wymaga kilku telefonów i przeszukiwania arkuszy, produkcja jest już za duża na ręczne prowadzenie.

Polecane wpisy
7 innowacyjnych zastosowań Rozszerzonej Rzeczywistości

Rozszerzona Rzeczywistość coraz częściej wnika do codziennego życia i korzysta z niej wielu użytkowników. Warto jednak wiedzieć, czym dokładnie jest Czytaj dalej

Zarabianie online dzięki skutecznej promocji internetowej
Zarabianie online dzięki skutecznej promocji internetowej

Internet stał się nie tylko globalnym centrum informacji, ale również platformą do zarabiania pieniędzy. Wielu ludzi korzysta z możliwości, jakie Czytaj dalej

Marek "Netbe" Lampart Inżynier informatyki Marek Lampart to doświadczony inżynier informatyki z ponad 25-letnim stażem w zawodzie. Specjalizuje się w systemach Windows i Linux, bezpieczeństwie IT, cyberbezpieczeństwie, administracji serwerami oraz diagnostyce i optymalizacji systemów. Na netbe.pl publikuje praktyczne poradniki, analizy i instrukcje krok po kroku, pomagając administratorom, specjalistom IT oraz zaawansowanym użytkownikom rozwiązywać realne problemy techniczne.