Kiedy Excel przestaje wystarczać – sygnały, że Twój magazyn potrzebuje WMS
Excel jest w magazynach od zawsze. I przez długi czas – przy kilkudziesięciu SKU, kilku paletach dziennie i jednym magazynierze który wszystko pamięta – naprawdę wystarcza. Problem polega na tym, że firmy wyrastają z Excela stopniowo, a moment, w którym przestaje on wystarczać, rzadko jest oczywisty. Zauważasz go dopiero wtedy, gdy coś zaczyna boleć.
Kilka objawów, które powtarzają się w firmach, które do wdrożenia WMS dojrzały – tylko jeszcze o tym nie wiedzą.
Inwentaryzacja trwa za długo i nikt w wyniki do końca nie wierzy
Jeśli inwentaryzacja w Twoim magazynie oznacza zatrzymanie lub dramatyczne zwolnienie operacji na kilka dni, zatrudnienie dodatkowych ludzi do liczenia i godziny spędzone na uzgadnianiu arkuszy – to już jest sygnał. A jeśli po jej zakończeniu i tak zdarzają się sytuacje, gdy w systemie jest stan 12, a na półce stoją 8 sztuki – to znak, że problem leży głębiej niż w samej inwentaryzacji.
W magazynie z WMS inwentaryzacja to nie wydarzenie raz w roku. Każdy skan w ciągu normalnej pracy aktualizuje stan. Wyrywkowe spisy kontrolne można robić na bieżąco, bez zatrzymywania operacji.
Kompletacja zależy od pamięci konkretnych ludzi
Masz magazyniera, który wie gdzie co stoi, zna wyjątki, pamięta które palety są z tej partii a które z tamtej. I dobrze – to cenny pracownik. Problem zaczyna się wtedy, gdy bierze urlop albo odchodzi. Albo gdy zatrudniasz nową osobę i przez pierwsze tygodnie musi chodzić za kimś doświadczonym, bo sama sobie nie poradzi.
To nie jest problem pracownika. To problem braku systemu, który przechowuje tę wiedzę zamiast człowieka. WMS wie gdzie co jest, wyznacza trasę kompletacji i prowadzi magazyniera bez względu na to, czy pracuje drugi tydzień czy piąty rok.
Stany w ERP i rzeczywistość się rozjeżdżają
To jeden z najbardziej kosztownych objawów. Handlowiec sprzedaje towar, który według ERP jest na stanie – a w magazynie go nie ma. Albo odwrotnie: towar leży od tygodnia, bo nikt nie zaktualizował przyjęcia. Każda taka sytuacja to albo problem z klientem, albo zamrożony kapitał, albo obie rzeczy naraz.
Integracja między systemem WMS a ERP sprawia, że każdy ruch towaru – przyjęcie, przesunięcie, wydanie – jest od razu widoczny w obu systemach. Stany przestają się rozjeżdżać, bo nie ma między nimi człowieka przepisującego dane z jednego miejsca do drugiego.
Błędy kompletacji wracają regularnie
Jeden błąd na sto zamówień brzmi jak mało. Przy tysiącu zamówień miesięcznie to dziesięć reklamacji, dziesięć telefonów, dziesięć ponownych wysyłek i dziesięciu klientów, którzy zapamiętają, że coś poszło nie tak. Przy wyższym wskaźniku błędów – rachunek robi się poważny.
Jeśli błędy kompletacji w Twojej firmie są traktowane jako coś wpisanego w działalność, coś czego „nie da się uniknąć” – to warto sprawdzić, czy przypadkiem nie da się ich jednak uniknąć. Weryfikacja skanem przy każdym pobraniu towaru likwiduje sporą część błędów zanim towar trafi do kartonu.
Raportowanie pochłania za dużo czasu
Gdy kierownik magazynu spędza piątkowe popołudnia na składaniu raportu z pięciu arkuszy w jeden plik Excel, żeby pokazać zarządowi co się działo w tygodniu – to nie jest problem raportowania. To objaw braku systemu, który te dane zbiera automatycznie.
Jeśli te sygnały brzmią znajomo, warto zacząć od sprawdzenia jak wygląda https://jmblab.com/automatyzacja-logistyki-i-magazynu/ w praktyce – i co konkretnie można zautomatyzować bez wywracania firmy do góry nogami.
Nie ma jednego momentu, w którym Excel „przestaje wystarczać”. Jest za to kilka sygnałów, które pojawiają się jednocześnie i nasilają z każdym miesiącem wzrostu firmy. Im wcześniej je zauważysz, tym mniej bólu przy przejściu na system.
Jeśli chcesz sprawdzić, jak inni oceniają współpracę przy takich wdrożeniach, zerknij na opinie w Google.
www.jmblab.com








